Superliga to impreza organizowana przez amatorów dla amatorów. I to jest najciekawsze w tej serii off’owych imprez rowerowych. Zero ciśnień, mogą startować wszyscy, profesjonaliści jak również ludzie, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z szeroko pojętym pojęciem kolarstwa grawitacyjnego. Downhill, dirt, dual, four cross czy też nawet downtown, to standardowe konkurencje, które serwuje rowerzystom superliga.
Przez wszystkie lata w których organizowana była superliga, jej gospodarzem stało się wiele miejscowości. Olsztyn, w którym powstała idea zawodów, poprzez Elbląg, Przemyśl, Białystok, Poznań i wiele innych miast. Charakterystycznym elementem każdej edycji, był sposób jej organizacji. Za każdym razem przygotowaniem imprezy zajmowali się lokalni bikerzy. Dlatego też każda edycja obfitowała w wiele ciekawostek w postaci niespodziewanych hop i innych ciekawych przeszkód. Przykładowo podczas edycji elbląskiej trasa była oddawana w dniu zawodów, a jej przebieg mógł się zmienić w każdej chwili.
Superliga ściągnęła do siebie ogromną liczbę sympatyków kolarstwa górskiego. Na każdych zawodach organizatorzy średnio notowali ponad stu riderów. Różnorodność zawodników pod względem charakterów, poziomu umiejętności była porażająca. Dlatego zawody były zawsze tak ciekawe. Bardzo ciekawym elementem każdej imprezy, były niewątpliwie aftery i befory. Kto był to wie co to znaczy. Zdarzały się takie beforki, że zawodnicy na drugi dzień ledwo mogli jeździć. Wiadomo, jak się człowiek zatruje to i jeździć trudno. Afterki jak to afterki. Rozdanie nagród, i picie piwa do rana. Wszakże nie o imprezkach powinna być tu mowa.
Freeride to hasło, które można stosować zamiennie z pojęciem superligi. Dlaczego??.Odpowiedz jest prosta. Superliga zapewniała uciechy dla każdego. Downhill, dla chcących szybko śmigać w dół. Dirt dla chcących oderwać się od ziemi na ułamki sekund i popisać się jakimś niewiarygodnym trikiem. Four cross, dla lubiących ostrą rywalizację na torze. Ostatnio rozegrano nawet tzw. UPHILL AVALANCHE. Polegało to na tym, żeby wtargać swoją maszynę pod górę. Tą samą trasą którą prowadził DOWNHILL. Najciekawsze było to że downhill był rozgrywany na, wydawałoby się, typowo płaskich terenach.
Przykładem niech będzie opisywany wcześniej Elbląg. Trasa może niezbyt długa. Najlepsi przejeżdżali ją w 30 sekund. Ale impreza była przednia. Na niemal każdych zawodach był rozgrywany DIRT. Każdy kto potrafił popisać się jakimś trikiem, a trafiali się tacy co nie potrafili, mogli wziąć udział i zgarnąć ciekawe nagrody. Odbywała się także konkurencja na dropie. Wykręć najlepszy trik i zgarnij nagrody.
Jeśli choć trochę interesujesz się kolarstwem ekstremalnym, powinieneś zawitać na superligę. Na pewno nie będziesz zawiedziony. Superliga dostarczy Ci emocji jakich wcześniej nie zaznałeś. Jeśli masz rower, komplet ochraniaczy i kask (choć zawsze ktoś może Ci pożyczyć), to sprawdź na stronie projektu, kiedy są następne zawody. Wskakuj w pociąg, zorganizuj parę dyszek na wpisowe. I jazda. Nie dość, że będziesz mógł poznać ciekawych bikerów to sam zobaczysz co potrafisz. Superliga w doskonały sposób potrafi zweryfikować umiejętności bikera. Do zobaczenia na następnej edycji superligi.